 |
ŚFiNiA ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34820
Przeczytał: 84 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 12:38, 02 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Nieraz, gdy patrzę na to co REALNIE czynią liczni wyznawcy, gdy co prawda nazywają się teistami, a nawet z wielką dobitnością deklarują "wierzę w Boga", to wydaje mi się, że pod nazwą "wiary w Boga" w istocie mamy zupełnie inny rodzaj wiar, że "wierzyć w Boga" jest tylko takim zmyłkowym określeniem, umowną frazą, którą się w swojej grupie używa, choć "wszyscy wiedzą, o co chodzi". A chodzi o to, aby:
- trzymać z jakąś grupą swoich
- piętnować tych, co myślą inaczej niż owi swoi
- pławić się w samozadowoleniu, że skoro jesteśmy z owymi swoimi, to mamy gwarancję racji, bo bycie ze swoimi samo w sobie ma nieskończoną epistemiczną moc.
Jest takie przysłowie wiejskie: kumie! Chwalą nas - wy mnie, a ja was.
Religia w licznych przypadkach skupia się na tworzeniu towarzystw wzajemnej adoracji.
Jest tu chyba kwestia jakiejś formy GŁĘBSZEJ WEWNĘTRZNEJ UCZCIWOŚCI, która by skłaniała wierzącego do opuszczenia tego przyjemnego kręgu mentalnej gnuśności, bazującej na założeniu, że jak się jest ze swoimi, to i sam Bóg jest z tego wielce ukontentowany, że oportunizm w ramach własnej grupy religijnej miałby być tym REALNIE NAJWYŻSZYM KRYTERIUM POPRAWNOŚCI.
Wg mnie Bóg stawia każdemu również i to pytanie: za kogo mnie uważasz?... Czy uważasz mnie za istotę, którą zarządzają realnie autorytety twojej religii, czy dajesz mi jednak szansę na niezależność? Jak REALNIE postrzegasz swojego Boga?...
Jeśli ktoś godzi się wewnętrznie na to, że mu jego obraz Boga zostanie ustawiony zewnętrznie, czyli najczęściej dekretami ze strony autorytetów religijnych własnego wyzwania, to będzie tak, jakby tej osobie nie zależało na prawdzie, jakby ona zdradziła Boga swojej szczerości, Boga we własnej duszy, zaś tym realnie uszanowanym przez ową osobą "Bogiem", a raczej bożkiem, jest stadność, trzymanie ze swoją grupą.
Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 13:07, 02 Kwi 2025, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34820
Przeczytał: 84 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 14:08, 02 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Michał Dyszyński napisał: | Uważam, iż błędem jest naginanie interpretacji Biblii do - przecież kompletnie nieznanego starożytnym - dzisiejszego trybu odczytywania tekstu, bliskiego analizie dzieł naukowych. A tak niektórzy chyba próbują odczytywać sens przekonania, iż Biblia "jest spójna". Być może zresztą nawet ona jest "jest spójna", ale w znaczeniu, które odkryjemy dopiero za tysiąc lat, gdy postawimy sobie najpierw te zagadnienia do przemyślenia w trybie uznania ich (przejściowej) niespójności, aby potem stworzyć dla nich właściwą syntezę. Przynajmniej ja w to właśnie z grubsza wierzę. |
To własne jeszcze rozwinę.
Czytałem o jakichś objawieniach w kwestii Biblii, że niejeden ważny jej sens zostanie przez ludzi odkryty dopiero gdy będzie to im dane, gdy się odpowiednio udoskonalą. Jeśliby przyjąć takie podejście, w którym celem Biblii jest OBJAWIENIE - PRZEKAZANIE CZEGOŚ LUDZIOM (w odróżnieniu od chyba bezwiednie przyjmowanej przez niektórych wersji, że wystarczy, iż Biblia swoja spójność "ma tam w sobie", co może być dla nikogo niezrozumiałe), to doskonalenie się ludzkości jest METODĄ NA ODKRYWANIE SENSU, a zarazem tej ideowej spójności Biblii.
To niby jest takie oczywiste, że zwykły ludzki 5-latek, czy ktoś inny o bardzo nikłych doświadczeniach życiowych i rozwoju intelektualnym i tak będzie mentalnie odseparowany od tego, co Biblia mogłaby mu zakomunikować, bo po prostu on nie ma w sobie tych "narzędzi odbioru", które są niezbędne, aby ze słów w umyśle powstawały znaczenia.
Tekst można przeczytać w tym sensie, że osoba, znająca reguły czytania i mówienia jest w stanie wypowiadać słowa zapisane w danym tekście, mimo że zielonego pojęcia nie ma o znaczeniu tego tekstu. Dotyczy to oczywiście nie tylko tekstu Biblii, ale dowolnego tekstu o trudnych w interpretacji znaczeniach - np. tekstu specjalistycznego, zawierającego sformułowania, które da się z liter odtworzyć fonetycznie, ale których rozumienie wymaga umiejętności tworzenia w umyśle pewne przestrzeni odniesień mentalnych - odniesienia się do jakiejś siatki pojęciowej, w której sens danej wypowiedzi "zagra", łącząc się z tym, co buduje w umyśle odbiorca.
Oczywiście można głosić różne pochwalne sformułowania na temat Biblii (i nie tylko jej), nie mając żadnych wyobrażeń (albo mając bardzo powierzchowne wyobrażenia) wzgledem tego, co w Biblii napisano. I ja mam wrażenie, że wielu wyznawców na tym poprzestaje. Ale czy to się na pewno Bogu podoba?...
W tej NARRACJI POCHWALNEJ wobec Biblii sensy są de facto ignorowane, nikt ich nie poszukuje, nie wkłada wysiłku ich składania sobie z odczytu fraz, albo składa je bardzo powierzchownie, nieszczerze, bez dociekliwości i prawdziwego zaangażowania. Za to całą para biblijnego zaangażowania idzie w wychwalanie tej Księgi, podkreślanie jej wielkości, boskości, czy ogólnie doczepianie wszelkich określeń, byle odbieranych jako superlatywy, a nie krytyka.
Może to się wydawać "prawowiernym" wyznawcom słuszne, godne, zasadne. Ale jak widzę w tym LEKCEWAŻENIE REALNEGO ZNACZENIA Biblii. To jest bowiem postawa w stylu "pochwalę cię i się wypchaj", albo "szczerego wysiłku poznawczego wkładał w sprawę nie będę, tylko poprzestanę na bezpiecznym (?) tworzeniu hymnów pochwalnych".
Teraz jest pytanie: jak te sprawy widzi sam Bóg?...
- Zwolennicy traktowania Biblii w narracji niedociekliwej, a pochwalnej jakby uznali wiarę w Boga, który ma osobowość podobną do zakompleksiałych ludzi - ludzi, których ciągle trzeba wychwalać, nie wolno być wobec nich szczerym, bo tacy ludzie szczerości i uczciwości nie wytrzymują. Takimi są w ludzkich społecznościach małe dzieci (które też się chwali, bo mają za słabą psychikę, aby zmierzyć się z trudniejszymi mentalnie problemami), a także despoci, tyrani (którzy z kolei będą reagowali agresją na każdą formę podważania ich dominacji, wielkości, nadrzędności). Czy Bóg chce być traktowany na tej samej zasadzie jak się traktuje dzieci i despotów?...
- Czołobitni i pochwalni propagatorzy Biblii najwyraźniej są przekonani, że taka rola Bogu najbardziej przysługuje i że tylko tak należy Boga traktować. Ale czy aby na pewno są to słuszne przekonania?...
Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 9:46, 03 Kwi 2025, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Andy72
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 7024
Przeczytał: 98 tematów
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 19:29, 02 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Litek napisał: |
Bóg odrzucił Adama i Ewę, większość ludzi którzy żyli przed potopem, większość Izraelitów którzy umarli na pustyni. Odrzucił większość duchownych żydowskich, także niektórych chrześcijan w zborach w 1w.n.e. Bóg ustanawia normy, nie stworzenia. Ma moralne prawo odrzucić a nawet uśmiercić ludzi, którzy czynią wbrew Jego zasadom moralnym. |
Dlaczego tak sądzisz?
Adam i Ewa, jak również Abel i Set a także Noe to sprawiedliwi patriarchowie.
W odróżnieniu od Kaina
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Semele
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 23778
Przeczytał: 107 tematów
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 4:07, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Andy72 napisał: | Litek napisał: |
Bóg odrzucił Adama i Ewę, większość ludzi którzy żyli przed potopem, większość Izraelitów którzy umarli na pustyni. Odrzucił większość duchownych żydowskich, także niektórych chrześcijan w zborach w 1w.n.e. Bóg ustanawia normy, nie stworzenia. Ma moralne prawo odrzucić a nawet uśmiercić ludzi, którzy czynią wbrew Jego zasadom moralnym. |
Dlaczego tak sądzisz?
Adam i Ewa, jak również Abel i Set a także Noe to sprawiedliwi patriarchowie.
W odróżnieniu od Kaina |
Zakladamy, że Abel nie byłby zly i rozgoryczony gdyby Bóg nie przyjął jego ofiary?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Litek
Dołączył: 16 Lis 2022
Posty: 1284
Przeczytał: 22 tematy
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 7:49, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Semele napisał: | Andy72 napisał: | Litek napisał: |
Bóg odrzucił Adama i Ewę, większość ludzi którzy żyli przed potopem, większość Izraelitów którzy umarli na pustyni. Odrzucił większość duchownych żydowskich, także niektórych chrześcijan w zborach w 1w.n.e. Bóg ustanawia normy, nie stworzenia. Ma moralne prawo odrzucić a nawet uśmiercić ludzi, którzy czynią wbrew Jego zasadom moralnym. |
Dlaczego tak sądzisz?
Adam i Ewa, jak również Abel i Set a także Noe to sprawiedliwi patriarchowie.
W odróżnieniu od Kaina |
Zakladamy, że Abel nie byłby zly i rozgoryczony gdyby Bóg nie przyjął jego ofiary? |
Adam i Ewa byli sprawiedliwi ?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Semele
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 23778
Przeczytał: 107 tematów
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 10:16, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Litek napisał: | Semele napisał: | Andy72 napisał: | Litek napisał: |
Bóg odrzucił Adama i Ewę, większość ludzi którzy żyli przed potopem, większość Izraelitów którzy umarli na pustyni. Odrzucił większość duchownych żydowskich, także niektórych chrześcijan w zborach w 1w.n.e. Bóg ustanawia normy, nie stworzenia. Ma moralne prawo odrzucić a nawet uśmiercić ludzi, którzy czynią wbrew Jego zasadom moralnym. |
Dlaczego tak sądzisz?
Adam i Ewa, jak również Abel i Set a także Noe to sprawiedliwi patriarchowie.
W odróżnieniu od Kaina |
Zakladamy, że Abel nie byłby zly i rozgoryczony gdyby Bóg nie przyjął jego ofiary? |
Adam i Ewa byli sprawiedliwi ? |
Byli bezradni i zagubienie.
Bóg chcial jeszcze wzmocnić ich zagubienie. nie pomagał im.
Wy SJ tak chcecie??
Aby Bóg nie dawał Wam szansy?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Litek
Dołączył: 16 Lis 2022
Posty: 1284
Przeczytał: 22 tematy
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 10:37, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
W jaki sposób Bóg pomagał Adamowi i Ewie ?
Czy Adam i Ewa chcieli sobie pomóc ?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Andy72
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 7024
Przeczytał: 98 tematów
Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 12:14, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Litek napisał: |
Adam i Ewa byli sprawiedliwi ? |
A czy TY jesteś sprawiedliwy?
Z pewnością popełniłeś w życiu więcej niż jeden grzech.
A Adam i Ewa zostali zwiedzeni, spożyli owoc, a potem bardzo tego żałowali i pokutowali.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Semele
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 23778
Przeczytał: 107 tematów
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 12:54, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Litek napisał: | W jaki sposób Bóg pomagał Adamowi i Ewie ?
Twie
Czy Adam i Ewa chcieli sobie pomóc ? |
Bóg umieścił ich w raju. Nie wiem czy to było takie dobre. Chyba sam stwierdził, że niekoniecznie...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34820
Przeczytał: 84 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 19:16, 03 Kwi 2025 Temat postu: |
|
|
Czasem przychodzi mi do głowy myśl, że być może sam Bóg daje człowiekowi test na poziomie pytania: czy przyjmiesz od swoich autorytetów religijnych każde stwierdzenie, nawet wyglądające na totalny absurd?
Jeśli u kogoś autorytety jego religii "biją wszystko", czyli każdą szczerą, osobistą myśl, każde odczucie, wszystko, co jawi się jako sens, to znaczy, że to one są w duszy człowieka bóstwami. A skoro (mimo wszystko jednak LUDZKIE) autorytety są wyżej niż cokolwiek, to są wyżej niż sam Bóg, czyli wiara w te autorytety jest bałwochwalstwem.
Czy Bóg (z jakiego właściwie powodu?) nie może przed człowiekiem postawić takiego sprawdzenia: czy w celu bycia zgodnym ze "swoimi" posuniesz się tak daleko, że nawet przekroczysz granicę bałwochwalstwa?
Czy złotym cielcem niejednego wiernego czasem nie są autorytety, którym ten człowiek zawierza w sposób absolutny każdy, nawet najmniejszy aspekt swojego odczuwania i rozumienia prawdy, dobra, sensu?...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|