 |
ŚFiNiA ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34849
Przeczytał: 82 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Śro 13:20, 02 Kwi 2025 Temat postu: Pomiędzy szczerością a nienamolnością |
|
|
Wiem, że wiele z tego, co zdarzy mi się napisać, może niejednego urazić. Niejeden pewnie zada sobie pytanie: a czy "jakiś tam Michał" ma moralne prawo kwestionować moje życiowe zasady - to jak traktuję siebie, ludzi, religię, Boga?...
Można też zadać pytanie: a kto ci, Michale, daje prawo nie wierzyć autorytetom, kwestionować różne ich sugestie?...
Ten problem związany z pytaniami o dwa dokładnie przeciwstawne grzechy:
- grzech stwierdzenia czegoś, co przyniesie komuś krzywdę, może formę zgorszenia - skierowania kogoś na złą drogę, zasugerowania mu interpretacji, które mogą zdestabilizować komuś psychikę, rozumienie, a dalej życie.
- grzech zaniechania, związany z tym, że stając w obliczu jakiegoś zła, nieprawidłowości, zafałszowania OBOWIĄZKIEM JEST REAKCJA na to, a więc właśnie nie można się uchylać od opowiedzenia się po stronie prawdy, dobra.
Oba te grzechy są "w grze", a człowiek tak naprawdę nigdy nie wie, czy nie przekroczył granicy, za którą już zostanie obarczony odpowiedzialnością z ich tytułu. Ktoś może zostać potępiony z tego tytułu, że głosił tezy, które potem przyniosły ludziom zło, ale też może zostać potępiony z odwrotnej strony - że nie opowiedział się za dobrem w obliczu zła głoszonego przez wichrzycieli. Niestety, nie wiemy, z której strony tej "skali" jesteśmy w ramach naszych przekonań.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34849
Przeczytał: 82 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 10:26, 03 Kwi 2025 Temat postu: Re: Pomiędzy szczerością a nienamolnością |
|
|
Ogólnie odpowiedzialność z tytułu dowolnego postawy jest rozpięta pomiędzy:
- konsekwencjami zadziałania
- konsekwencjami zaniechania działań.
Słynny dylemat wagonika pokazuje, że bezwiednie traktujemy te dwie odpowiedzialności niesymetrycznie - priorytet dostaje automatycznie powstrzymanie się od działania, jest tu uznanie, iż w obliczu negatywnych skutków, bierność będzie moralnie mniej obciążająca. Jednak patrząc na sprawy bezstronnie, czysto logicznie trudno jest znaleźć powód, dla którego takie podejście jest słuszne. Wydaje się, że ludzka moralność, nawet system prawny w państwach nie do końca sobie z tym problemem poradziły. Wciąż bierność w działaniu daje chyba większą ochronę przed uznaniem czyjejś winy niż aktywność, w ramach której pojawiają się negatywne skutki. Sąd zatem prędzej skaże, albo zasądzi mniejszy wymiar kary kogoś, kto w obliczu trudnego dylematu jakoś zadziałał, niż jeśli działań zaniechał. Ten problem ma też ścisły związek z dodatkową okolicznością, że w sądzie wymagany jest dowód - twarde przesłanki do uznania, co winowajca mógł zrobić, a czego nie mógł. Jeśli ktoś czegoś nie zrobił, czyli był bierny, to przed sądem zwykle będzie mógł się tłumaczyć "nie umiałem", "nie wiedziałem, co robić" i sąd często, nawet jeśliby miał podejrzenia, że są to jedynie wymówki, w obliczu braku pewności nie może (nie powinien) zasądzić kar (albo przynajmniej surowej kary). Tego efektu nie ma w sytuacji, gdy ktoś zadziałał - fakt czyjegoś zadziałania jest sam w sobie dowodem na to, że ktoś był w stanie, umiał owo działanie wykonać, co dalej oznacza, iż opcja tłumaczenia się brakiem umiejętności czy możliwości jest niedostępna.
Podobnie jak z czynami fizycznie realizowanymi jest z deklaracjami - czynami w postaci wyrażenia swojego stanowiska. Jeśli ktoś w słowach przeholuje, to może być nawet pociągnięty do odpowiedzialności za groźby karalne, sianie nienawiści, czy inną formę wypowiedzi podlegającą ocenie jako czyn zabroniony. Milczącą osobę oskarżać nie ma o co, zatem znowu jest tak, że bierność tu jest bezpieczniejsza od strony prawnej. A jest też bezpieczniejsza i w kontekście skutków towarzyskich, społecznych. Choć... tu chyba też nie mamy jednoznacznego rozstrzygnięcia, tutaj by należało chyba powiedzieć, że "to zależy", bo niektórzy zbijają swego rodzaju "kapitał społeczny" na swojej buńczuczności, agresywności.
Efektem milczenia osób mało agresywnych jest niestety to, że w dyskursie społecznym nadmiarową reprezentację dostają narracje agresywne. Ludzi konfliktowi, agresywni są z natury bardziej ekspansywni, częściej się wypowiadają, częściej stawiają zarzuty. To potem daje efekt, iż dyskurs społeczny z natury staje się też bardziej domeną konfliktów niż wymiany informacji o charakterze neutralnym, czy emocjonalnie pozytywnym. Poza tym odbiór konfliktowych treści jest z natury emocjonalnie silniejszy, co znowu daje przewagę temu, co napastliwe, związane z pretensją.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34849
Przeczytał: 82 tematy
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Czw 13:22, 03 Kwi 2025 Temat postu: Re: Pomiędzy szczerością a nienamolnością |
|
|
Tak z perspektywy patrząc na pytanie o to, jaki tryb wypowiedzi jest tym bardziej etycznym, tzn. czy powinniśmy wypowiadać się raczej w trybie obiektywnym, czy może emocjonalnym, przesadnym (a więc od obiektywizmu odchodzącym), to sprawa ogólnie nie jest prosta. Tryb obiektywny zastosowany w środowisku, gdzie oczekuje się grania na emocjach, bowiem i tak zostanie albo zignorowany, albo znacząco słabiej odebrany.
Dla ludzi mojego typu charakteru, czyli osób bardzo silnie ceniących sobie obiektywizm, a emocjonalność w wypowiedziach traktujących jako skierowanie się ku manipulowaniu, będzie to niekiedy problem. Jeśli bowiem w danej społeczności jedynym sposobem dotarcia do kogoś z ważnym przekazem jest użycie trybu emocjonalnego, to upieranie się ortodoksyjne przy trybie obiektywizującym, intelektualnym, da realnie skutek tożsamy z zaniechaniem np. ostrzeżenia kogoś przed zagrożeniem, a wtedy powstanie pytanie o odpowiedzialność z tego tytułu.
To jest poważny dylemat (szczególnie dla mnie... ). Bo tutaj "twarde zasady" zachodzą bardzo wyraźnie na racjonalność, skuteczność. A wręcz, jeśli też za "twardą zasadę" uznamy dobry wpływ na inne osoby w możliwie najbardziej optymalnej formie, to powstanie tu konflikt dwóch twardych zasad:
- zasady czynienia dobra, gdy jest to możliwe
- zasady nie manipulowania, niewywierania inwazyjnego wpływu na otoczenie.
W zasadzie sam fakt, że się żyje, zajmuje miejsce w przestrzeni i czasie, a więc też w otoczeniu społecznym może być w formalnie uznany, za formę "manipulacji" tym otoczeniem, które musi się choćby przesunąć, aby zrobić miejsce owej osobie. Dlatego manipulacja niejako jest z automatu, jeśli żyjemy to wplywamy na innych. Nawet bierność jest też formą wpływu. Nie zabezpieczymy się przed oskarżeniem o nieetyczne postępowanie za pomocą bierności, bo może właśnie należało być aktywnym, bo może sytuacja wymagała od nas zachowania wręcz twardego, upartego, związanego z użyciem całej mocy swojej indywidualnej, osobowej arbitralności.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|