Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku
Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 34048
Przeczytał: 61 tematów
Skąd: Warszawa Płeć: Mężczyzna
|
Wysłany: Wto 0:25, 08 Lis 2022 Temat postu: Operowanie umysłu na pojęciach niekompletnych |
|
|
Perspektywa szukania jednoznacznej stwierdzalności, związanej z ideą rozumowania logicznego, wielu osobom przesłania realne możliwości funkcjonowania umysłu docierającego do jakichś sensów, przekonań, wiar, wiedzy. Wiele osób zdaje się nie dostrzegać wniosków z tej dość oczywistej obserwacji, że kompletnych pojęć, idei, opisów praktycznie się nie spotyka.
Powody główne dla takiego stanu rzeczy są dwa:
- w rzeczywistości wszystko jest współzależne, nie da się w pełni zasadnie oderwać przekonań na temat rzeczywistych bytów od otoczenia, w jakim funkcjonują. Zaś to otoczenie zależy od szerszego otoczenia, od wcześniejszych zdarzeń, co z kolei znowu zależy od jeszcze wcześniejszych i dalszych okoliczności itd.
- pojęcia tworzy się w oparciu o coś JUŻ ZAISTNIAŁEGO W UMYŚLE. A że to, co mamy w umyśle skończonym nie jest (o czym świadczy już sam fakt, że właśnie szukamy nowych idei, pojęć, odniesień), to jest jasne, że to co tego jeszcze niekompletnego powstaje, samo kompletnym być nie może. Bo sam umysł startuje od niewiedzy, co najwyżej ku wiedzy podążając, poprawiając poprzednie instancje rozumienia.
To, jak bardzo niekompletne, niekonkretne jest pojęcie oczywiście zależy od wielu czynników. Mamy idee bardzo rozwojowe i prowizoryczne, u podstawy których nie ma nic więcej, niż niesprecyzowana, luźna intuicja. Pojęcia są w ogóle (już niezależnie od stopnia ich niekompletności) w jakimś stopniu zanurzone w intuicyjną warstwę rozumienia.
Przykładem bardzo dobrym w tym kontekście są idee ogólnofilozoficzne - np. sprawiedliwość. Tak do końca to nie wiadomo, kiedy działanie, decyzja może być uznana za sprawiedliwą, bo intuicja podpowiada nam wiele, często sprzecznych wątków i intencji. Oto jedni za "sprawiedliwe" chcieliby uznawać dawanie wszystkiego po równo, co jednak automatycznie niweluje aspekt zasługi przy tym dawaniu. Wtedy ci, którzy chcieliby sprawiedliwość wiązać z zasługami, z zapracowaniem sobie na korzyści, jakie się odnosi wręcz jako "niesprawiedliwe" traktują wszelkie urawniłowki. I nie ma tu jakiegoś obiektywnego pomiaru, czy innej formy mechanizmu rozstrzygającego, który by ten spór rozsądził.
To jest oczywiście tylko przykład. Bo praktycznie każda idea, jeśli się głębiej jej przyjrzymy, będzie miała sytuacje, obszary zainteresowań, w których wystąpią konflikty interpretacji. Umysłowość człowieka (przynajmniej do pewnego wieku) się rozwija, co automatycznie oznacza, że choć w starszym wieku używa tych samych niektórych słów niż w młodszym, to co innego już sobie pod te pojęcia podstawia. Np. uczeń, który poznał pojęcie "liczby" zespolonej będzie od tego momentu co innego podstawiał pod ogólne słowo "liczba".
Z tym faktem ewolucji, zmiany pojęć w umyśle, związana jest w ciekawy sposób IDEA WIARY. Właściwie to pojęcia są do pewnego stopnia wiarami, bo stosujący je człowiek będzie przyjmował za słuszne (wierzył), iż nie tylko to jego aktualne rozumienie pojęcia, lecz i te przyszłe, jak i te w umysłach innych ludzi, pozwalają w wystarczająco dobry sposób uzyskiwać porozumienie przy komunikowaniu się.
Szczególnie trudną, ale i niejako rozwojową ideą jest idea boskości. Bóg dla dziecka będzie wyobrażony na podobieństwo rodzica, czy dziadka, który bardzo dużo może zrobić. Wraz z rozwojem przekonań religijnych (albo i ateistycznych) do naiwnych wyobrażeń Boga zaczynają dochodzić dodatkowe konteksty - pytania o sens wszechmocy, wszechwiedzy, stworzenia. Rozwój idei Boga w kierunku chrześcijańskim dołoży tu idee miłości, odkupienia, poświęcenia. A jeszcze głębiej poprowadzone medytacje i przemyślenia mogą niejednemu rozwinąć ideą Boga do pytań o to, czym jest idealna osobowość, poprawna emocjonalność i świadomość.
Dlatego najczęściej ludzie, gdy mówią o "Bogu", to w swoim umyśle mają znacząco różne desygnaty, wyobrażenia, oczekiwania, także emocje. Pewna epistemiczna wiara powoduje, ze pomimo potencjalnych trudności w zsynchronizowaniu owych, coraz bardziej komplikujących sprawę nowych właściwości Boga, przyjmujemy, iż całość da się złożyć w jakiś sens, czyli że napotkane trudności w klarowaniu sobie tej idei ostatecznie zostaną pokonane.
Operujemy na pojęciach i ideach niekompletnych, a później dopiero dokompletowujemy do tych pierwotnych, często nieporadnych wyobrażeń, bardziej pogłębione obrazy, lepszą postać rozumienia (niektórym to rozumienie może się pogarszać...). I pewnie nie ma dwóch (z tych głębiej myślących) myślicieli, którzy by idealnie tą samą ścieżką poprowadzili swoje rozumienia rozwojowych pojęć i idei.
|
|